Demografia

Wszędzie trąbią, że w Polsce rodzi się za mało dzieci. Przyznajemy się bez bicia stanowimy popularny model 2+1. I jakoś nie zanosi się na zmiany, mama może by chciała ale córka już nie. Julka w tej materii ma poglądy skrajnie feministyczne – żadnych małych dzieci w rodzinie. Jest stanowcza, i żadne argumenty do Niej nie docierają. Do stowarzyszenia do którego chodzimy ma zajęcia, rodzice przynoszą coraz więcej niemowlaków które wymagają rehabilitacji. W poniedziałek jedna z Julki terapeutek wychodząc z mylnego jak się okazało założenia że każda mała dziewczynka lubi dzidziusie chciała pokazać Julce jak się uśmiecha dziewczynka leżąca obok niej w nosidełku. Na Julkę padł blady strach, w jej oczach było widać przerażenie. A tu jeszcze niczego nieświadomie pytają się Julki czy nie chciała by takiego maluszka w domu ;) Julka tak jak boi się zwierzaków, huśtawki „grzybka” ,boi się małych dzieci. I niczego nie zmieniają długie rozmowy w domu na temat rodzeństwa. Wszelkie pytania typu; Julko czy chciałabyś mieć w domu małego braciszka, czy siostrzyczkę. Kończą się jednym: histerycznym płaczem naszej niesfornej córeczki. Dla Niej jedyny akceptowalny model, to dwoje rodziców i jedno dziecko. Mamusiu, tatusiu ja chcę mieszkać z wami, nie możecie oddać Julki, nie chcecie mieć nowej Juleczki. Nie wiedząc czemu Julka wychodzi z założenia że pojawienie się nowego członka rodziny dla niej oznacza katastrofę – konieczność opuszczenia naszego domu i powrót do …. szpitala. Wie bowiem, że dzieci się rodzą w szpitalu i stamtąd rodzice przywożą niemowlaki do domu.
Wczoraj się do nas wieczorem przytuliła, i wiecie co powiedziała? ja nie chcę być w rodzicieństwie ;)
Musimy trochę usprawiedliwić Julę, niemal co tydzień wolny czas spędza z młodszą kuzynką (też jedynaczką) . Tłumaczymy córeczce, że jej najlepsza koleżanka z przedszkola ma młodszego braciszka, notabene bardzo fajnego ;) Jej niewiele starsze ciotki też mają małego braciszka. Nic nie pomaga.
jeśli jeszcze nie wiecie, Julka na nowego laptopa. Wszystkim o tym nasz Tisio opowiada. Zostały już poinformowane o tym fakcie wszystkie terapeutki, panie z przedszkola. Wczoraj reprymendę dostała terapeutka przychodząca do domu: Pani O., nie ruszaj mojego nowego laptopa ;)
Julka okiełznała już myszkę, ustaliliśmy że dziennie może grać maksymalnie 30 minut. Rozwiązujemy kilka zadań logicznych z Sokratesa i odkładamy sprzęt na półeczkę. Zawsze przy Julce jest jedno z nas, Tisio musi opowiadać co widzi na ekranie i co aktualnie robi. Julka niekiedy zaskakuje nas swoją wiedzą, i to jest najpiękniejsze.
W tym tygodniu Iza poszła w lekką odstawkę, aktualnie Julki towarzyszem jest zielona pluszowa żaba – Trelek. Nasza córeczka musi pokazać żabie jak ćwiczy w Titumie, co robi w przedszkolu. Trelek nie był na przystanku autobusowym, nie jechał autobusem i musiał o wszystko poznać.
Do nowego przedszkola możemy dojeżdżać niemal kilkunastoma liniami autobusami. Julka od zawsze musiała wiedzieć jaki numer widnieje na tablicy informacyjnej danego autobusu. teraz to już nie wystarcza, od kilku dni trzeba tłumaczyć dokąd zmierza autobus którym jedziemy. I nie chodzi tu o niewiele mówiące nazwy ulic, tylko o budynki, miejsca które można oglądać przez okna autobusu.

Podziel się