Czy to koniec?

Nie wiem jak u Was ale za Julki oknem już prawie nie widać śladów zimy. No jest jeszcze niewielka pozostałość po ulepionym przez dzieci bałwanie, ale to chyba wszystko. W ubiegłą niedzielę dziadek wypatrzył ostatnią pryzmę śniegu i oczywiście pozwolił wnuczkom się tam pobawić. Wnuczki zostały zaopatrzone w malutkie plastikowe łopatki i mogły dokonywać dzieła zniszczenia tego ostatniego bastionu zimy na pobliskim ogrodzie. No ale to nie był koniec atrakcji przygotowanych przez dziadka – zapracowane dziewczynki mogły po raz pierwszy w tym roku wyszaleć się na oponiastej huśtawce.
Wszystko było by dobrze, gdyby nie te zabłocone kurki i spodnie, bo o butach już nie ma co wspominać.No ale na wojnie z zimą muszą być straty.
Tym wszystkim którzy już tęsknią za zimą i nie mogą się doczekać kolejnego zimowego sezonu prezentujemy króciutką fotorelację z ostatniego ubiegłotygodniowego zimowego spaceru
Ale bałwan
Psi zaprzęg
Na sankach
Sanki
Zimowy pejzaż

W tym tygodniu Julka każdego dnia idzie do przedszkola z inną pluszową maskotką. Całe szczęście że ogranicza się do tych małogabarytowych. Ale już martwimy się gdy nasza niesforna córeczka postanowi zaprezentować swojego olbrzymiego żółtego kaczora czy wielgachnego kudłatego psa. Ojjjjjj…wtedy dopiero trzeba będzie improwizować.
Wiecie jakie Julka ma włosy … dość krótkie, na nasze nieszczęście Jej koleżanka z przedszkola ma o wiele, wiele dłuższe włosy. I nasz Tisio domaga się aby też jej zaplatać takie warkoczyki jak ma przedszkolna ziomalka. A tu mimo najszczerszych chęci nic nie da się zrobić, gdyż ledwo można związać włosy frotką. Najgorsze jest to, że takie pomysły wpadają Julce do głowy w nocy, i rano przedstawiam zdumionym rodzicom swoje oczekiwania odnośnie ubioru czy też fryzury.

Podziel się
  • http://dzielnyfranek.blogspot.com/ dzielny Franek

    Zdjęcia cudne;)

    Nasza Natka miała kiedyś podobny pomysł z włosami – poszliśmy do fryzjerki i doczepiła jej 2 sztuczne warkoczyki. Od razu lepiej się poczuła nasza dziewczynka:)