O kocie

Wiem, wiem pewnie chcecie wiedzieć jak było na pożegnaniu Julki w dotychczasowym przedszkolu. No ale dzisiaj nic z tego. Powiem tylko że było zajefajnie. Na więcej szczegółów musicie poczekać jeszcze kilka(naście) godzin. Musimy troszkę ochłonąć po emocjach.
Dziś wpis będzie o kotku, imieniem Burcia. To jest kot mieszkający kilka pięter nad nami, ale bardzo lubi przesiadywać na naszej wycieraczce ;)
Burcia to jedyne  żywe zwierze posiadające futro, z którym nasza córeczka rozmawia. Nie inaczej było kilkadziesiąt minut temu gdy szliśmy na wieczorne zajęcia z integracji sensorycznej. Kotek siesział sobie spokojnie pod naszymi drzwiami wejściowym, ale Julka uznała że chce nas odwiedzić.
- Burciu nie możesz iść do nas, możesz iść do siebie.
– My z tatą wychodzimy na zajęcia. Została tylko mama, ale z nią nie możesz zostać.
-Mama jest zmęczona.

No i nadjechała winda …
A co mi tam ujawnię pewien szczegół z przedpołudniowego wydarzenia. Pokażę okolicznościowy dyplom ;)

Podziel się