Dlaczego ….

Pierwotnie publikację wpisu o zbliżonej tematyce planowałem dopiero na koniec roku, niestety z przyczyn ode mnie niezależnych musi nastąpić to wcześniej.

Ale po kolei…

Jak już zapewne część z Was wie wraz z nowym rokiem Julka rozpoczyna edukację przedszkolną w nowym przedszkolu. Niestety to ważne wydarzenie w życiu naszego dziecka zdążyło już stać się tematem plotek, niedomówień i co gorsze czarnego PR. Postaram się więc wszystko dokładnie wyjaśnić.

Misją przedszkola specjalnego, do którego uczęszczać będzie jeszcze kilkanaście dni jest to aby dzięki bardzo intensywnej, wszechstronnej terapii przygotować  dziecko do dalszej nauki wśród zdrowych rówieśników. Julka w przedszkolu ma zapewnione warunki niemal cieplarniane, osobisty terapeuta, zajęcia z logopedą, rehabilitacja ruchowa, jednym słowem żyć nie umierać. Niestety specyfika takiego przedszkola rodzi też pewne ograniczenia – brak lub ograniczenie kontaktu ze zdrowymi dziećmi.Julka przez te niemal półtora roku zrobiła kolosalne postępy, nauczyła się wielu zachować społecznych, rozwinęła się mowa. Obserwując Julii niepełnosprawnych rówieśników uczęszczających do innych przedszkoli, codziennie dziękujemy Bogu, że Julka dostała taką możliwość. Jestem niemal pewien, że w innej placówce te postępy były by mniejsze.

Powiem wprost, jasno i czytelnie – zmieniamy przedszkole dlatego że jest DOBRE a nie dlatego że jest złe. Niestety coraz częściej dochodzą do nas plotki, że gwałtownie zmieniamy przedszkole bo jesteśmy z niego niezadowoleni. Nie wiem kto rozpuszcza takie plotki oraz czemu mają służyć. Mam oczywiście swoje podejrzenia czemu to wszystko ma służyć ale nie mogę tego w żaden sposób potwierdzić.   Powiem tylko tyle – dzwonią do nas zdezorientowani rodzice dzieci które są na liście oczekujących i nie wiedzą co mają robić. Czy skorzystać z możliwości jaką daje im życie czy nie.

Cała ta niezdrowa sytuacja zmusiła mnie to tego abym dokładnie opisał co, jak i dlaczego ….

Już w momencie zapisywania Julki do zdawaliśmy sobie sprawę, że wcześniej czy później trzeba będzie pomyśleć co dalej, że nie będzie chodzić do niego do zakończenia edukacji przedszkolnejNiemal od roku, my rodzice, terapeuci pracujący na co dzień z Julą, dyrekcja przedszkola rozważaliśmy różne warianty tego kroku.  Priorytetem była możliwość  łagodnego przejścia do innego przedszkola. W Rzeszowie w przeciwieństwie do dużych ośrodków takich jak Warszawa, Kraków  czy Gdańsk nie ma zbyt wielu możliwych rozwiązań. Na wstępie odrzuciliśmy wariant z publicznym przedszkolem masowym. Dla Julki byłby to skok do zbyt głębokiej wody. Niemal z dnia na dzień trafiła by do grupy liczącej niemal 30 osób i co najgorsze trafiła by do grupy w której dzieci się już bardzo dobrze znają. Efekt takiego kroku byłby łatwy do przewidzenia – całkowita izolacja Julki. Rozwiązaniem alternatywnym była możliwość uczęszczania do przedszkola niepublicznego. Dzięki kontaktom ludzi pracujących w Julii przedszkolu udało się znaleźć placówkę która zgodziła się na to aby Julka mogła na początek uczęszczać do nich na kilka godzin w tygodniu. Nikt nie wiedział jak Julka zachowa się w nowej sytuacji. Dla nas wszystkich była  to zupełna nowość ale i odpowiedzialność. To nie jest tak że wszyscy garną się do tego aby przyjmować  dzieci niepełnosprawne, a jeśli raz przedszkole się na czymś takim sparzy to przez długi czas nie zgodzi się na przyjęcie innego dziecka. I proszę mi wierzyć jest to prawda – kilka lat temu gdy nie wiedząc jeszcze o tym że takie przedszkole specjalne będzie otwierane szukaliśmy przedszkola które zgodziło by się na kilka dni przyjąć Julkę aby zobaczyć jak młoda będzie się zachowywać w grupie zdrowych rówieśników. Dyrekcja jednego przedszkola powiedziała wprost – nie ma żadnej możliwości, przyjęliśmy raz dziecko, rzeczywistość zupełnie odbiegała od tego co twierdzili rodzice, jednym słowem nigdy więcej.

Przez te kilka miesięcy (od kwietnia do czerwca)  w czasie których chodziła na zajęcia integracyjne radziła sobie na tyle dobrze, że podjęliśmy zakończone sukcesem starania aby zrobić ten krok do przodu i  przenieść Julkę na stale do tego „nowego” przedszkola. Proszę mi wierzyć, długo o tym rozmawialiśmy, nie tylko w gronie rodziny ale również ze wszystkimi terapeutami pracującymi z naszą córką. Diagnoza była jednoznaczna – Julka wymaga stałego kontaktu ze zdrowymi dziećmi. Potrzebuje bodźca do dalszego rozwoju. Przez ostatnie pół roku w porozumieniu z „nowym” jak i „starym” przedszkolem szukaliśmy takiego rozwiązania które będzie nie tylko najlepsze dla Julki ale i nie zaburzy dotychczasowego życia w nowej placówce.

Zapytacie zapewne, no dobrze wszystko jasne ale dlaczego akurat ta zmiana następuje w grudniu a nie  we wrześniu kiedy maluchy rozpoczynają naukę w przedszkolach. Odpowiedź jest prosta – z formalnego punktu widzenia przełom roku jest najbardziej optymalny na taką zmianę.

Na koniec powiem jeszcze raz – zmieniamy przedszkole gdyż obecne przedszkole na tyle pomogło Julce że jest przygotowana do dalszej edukacji wśród zdrowych rówieśników (z małym wsparciem). Jest to nasza świadoma decyzja, do której nikt nas nie zmuszał, gdyż i takie plotki słyszeliśmy.
Mając możliwość cofnięcia czasu o dwa lata zrobilibyśmy to samo – zapisalibyśmy Julkę do Przedszkola Specjalnego na ul. Emilii Plater.

Przenosiny do „normalnego” przedszkola nie oznaczają że uznaliśmy że Julka „wyzdrowiała”. Nic bardziej mylnego. Dalej wymaga terapii, tylko w trochę zmienionej formie. W tym momencie bardzo duży nacisk musimy położyć na rozwój społeczny. Również dotychczasowe przedszkole zupełnie nas nie porzuca – ale to już inny temat.

Podziel się
  • http://chmielakowo.blogspot.com Paulina Oliwierkowa mama

    Ja doskonale to rozumiem. U nas w przedszkolu jak przyjeli Olka od razu nam zaznaczali, że oni chcą go przygotować do życia społecznego i gdy tylko będzie gotowy ma iść do normalnej placówki. Tu mu dobrze, ale gdy przyjdzie odpowiedni moment trzeba będzie podjąć ta trudną nową drogę dla jego dobra.
    Wielkie ukłony za odwagę

    • rodzice_julki

      To była naprawdę trudna decyzja, ale im wcześniej to zrobimy tym szybciej Julka się zaadaptuje do nowej sytuacji.

  • http://www.dzielnyfranek.blogspot.com dzielny Franek

    O rany, ale niektórzy to się nudzą, co?
    Własnego zycia nie mają???
    Trzymajcie się i siły na znoszenie plotek..

  • http://wswieciedaniela.blogspot.com Kropka75

    Jak to niektórzy ludzie się nudzą… aż niemożliwe. Krowę by sobie kupili, to i zajęcie by było.
    Ja też co rusz różne rzeczy tłumaczę. I czasem rzygać mi się chce na to wszystko.

    Gratuluję decyzji! I postępów! Brawa dla Julki i dla przedszkola. Trzymam kciuki, żeby w nowym poszło jak lawina.
    Jesteście wielcy!

    • rodzice_julki

      Mi te plotki latają wokół …(cenzura). Ale dziewczyny pracujące w obecnym przedszkolu robiły wszystko aby Julka była w tym miejscu gdzie jest teraz.

  • Ela

    Myślę, ze to co robicie to bardzo rozsądna decyzja. Moja córka już drugi rok chodzi do dość licznej grupy, gdzie jest 17 dzieci zdrowych i 3 chorych i jestem bardzo zadowolona, gdyż wiele uczy się od tych dzieci i społecznie coraz lepiej.Czy osiągnie w tym roku gotowość szkolną nie wiem, ale jeżeli tak to na pewno będzie to szkoła zintegrowana z tym, że u nas o nią bardzo ciężko niestety i to mi spędza w dniu dzisiejszym sen z powiek.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia- głowa do góry ;)