Cukierkowa maszyna

Julka na pisała już list do Świętego Mikołaja, włożyła go do koperty i włożyła pod poduszkę. Co więcej, list zniknął. Wszystko to Julka zrobiła samodzielnie, gdy ją zapytaliśmy kto Jej powiedział że tak trzeba pisać list do Mikołaja, lekko zmieszana odpowiedziała, że pani z przedszkola. No ale Julka, jak każda kobieta jest zmienna. W sobotę stwierdziła, że trzeba poprosić  Świętego Mikołaja o zupełnie inny prezent. Oglądając reklamy na swoim ulubionym kanale telewizyjnym dostrzegła bardzo ciekawą rzecz – fabrykę cukierków firmy Play Doh. Tata początkowo nie wiedział co to jest, ale Julka pochwaliła się swoim marzeniem  ze swoją panią psycholog, która dokładnie wytłumaczyła co i jak.

Okazało się, że to jest maszyna do zabawy ciastoliną. O taka:

Julka w swoich zasobach zabawkowych posiada troszkę inną maszynę do ciastoliny, która leży od wielu miesięcy nie używana.  Nasz bystrzak zobaczył że można samodzielnie robić sobie słodycze, a tym samym uniezależnić się w tej kwestii od rodziców. Staramy się Jej tłumaczyć, że takich cukierków nie można zjadać, ale trudno czteroipółlatkowi to wytłumaczyć.
W sobotę gdy Julka pilnie pracowała z panią psycholog, tato próbował dowiedzieć się oz pani od integracji sensorycznej co to za piekielna machina – huśtawka grzybek, której tak bardzo boi się Jula.
Pani Kasia wszystko dokładnie zaprezentowała, wytłumaczyła co i jak.  Znając Julkę za kilka tygodni przestanie się bać tego strasznego grzyba, a strach będzie budził inny niepozorny przyrząd.

Kilka lat temu, gdy Julka nie mówiła mieliśmy świadomość, że jeśli taki stan będzie się dłużej utrzymywał będzie konieczne wprowadzenie komunikacji alternatywnej. Jak zapewne wiecie, rozwój mowy gwałtownie ruszył, i wprowadzanie Makatona nie było potrzebne. To że Julka biegle włada językiem angielskim – (zna jedno słówko) wiedzieliśmy, ale że uczy się Makatonu nie byliśmy świadomi. Prawdopodobnie w przedszkolu poznała jeden gest – pomóż, i jest z tego bardzo dumna.

Kilka dni temu w Rzeszowie odbywał się kurs Makatona, gdybyśmy wiedzieli że nasza córeczka pragnie nauczyć się tej metody komunikacji alternatywnej, zapisalibyśmy Ją na ten kurs ;)

Podziel się
  • http://chmielakowo.blogspot.com/ Chmielakowo

    Oby i u nas ta mowa ruszyła :)

    Oli kocha ciastolinę, a co za tym idzie tego typu zabawki, ale na szczęście ich nie zajada :P Ale coś sądzę, że to marzenie się jeszcze zmieni, bo Julcia ma wiele pomysłów :)

    • rodzice_julki

      Już zmieniła marzenie – teraz chce statek wycieczkowy dla Barbie, której jeszcze nie posiada ;)