Jesienna sobota

Dziś przywitała nas jesień w najgorszym wydaniu – z góry co kilka chwil leciała mżawka. Mimo to musieliśmy iść na cotygodniowe zajęcia z muzykoterapii. Julka ciągle pamięta o lepszej pogodzie i zapragnęła iść w balerinach. Dopiero po kilkuminutowych tłumaczeniach ustąpiła i zgodziła się ubrać jesienne trzewiki. Na zajęciach tradycją jest już granie na instrumentach w takt odtwarzanej piosenki. Julia ostatnio upodobała sobie jeden instrument – cymbałki. Instrumenty zawsze są przynoszone w dużej torbie i dopiero po wysypaniu na podłogę dzieci wybierają instrument na którym chcą w danej chwili grać. Dziś Julka postanowiła być szybsza – i rozpoczęła grzebanie w magicznej torbie gdy jeszcze Pani ją niosła z szafy.

Jula polubiła skakanie na jednej nodze, robi to przy każdej nadarzającej się okazji – w czasie muzykoterapii również. Przecież jak dzieci mają podskakiwać to nikt nie mówi że nie można na jednej nodze. A co nie jest zabronione jest dozwolone to Julka skacze zawsze na jednej nodze, nawet gdy jest piosenka o skaczących słoniach ;)

Niestety jesień to okres wzmożonych zachorowań dzieci, a jak dzieci chorują to często rodzice odwołują zajęcia a to powoduje że terapeuci mają niespodziewane wolne terminy czyli można się spodziewać telefonu z propozycją dodatkowych zajęć. Dziś również musieliśmy się awaryjnie meldować na zajęciach – no niestety zajęło nam to całe 8 minut. Jedynym naszym usprawiedliwieniem może być jesienna aura i konieczność założenia ciepłego ubrania. Z ciekawości na podstawie dostępnej w internecie mapie interaktywnej przygotowaną przez jedną z rządowych agencji zmierzyliśmy odległość od naszej klatki w bloku do drzwi wejściowych do stowarzyszenia Titum gdzie uczęszczamy na zajęcia i odległość wynosi niecałe 140 metrów ;)

Po wszystkich zajęciach – tych planowanych i nieoczekiwanych Julka postanowiła przygotować prezent dla babci. Oczywiście prezent może być tylko jeden – leżący pod drzewem pożółkły liść

A jak babcia ma prezent to mama nie może być gorsza – również Ona zasługuje na liściowy prezent

W domu Julka dziś robi bąbelki – przy pomocy rurki do picia ze zużytego soczku dla dzieci w szklance z wodą mineralną wywołuje podwodne gejzery i tym podobne zjawiska przyrodnicze.

 

 

 

Podziel się
  • G. Kalandyk

    To wygląda na to, że Julka jest zdrowa jak ryba i nigdy nie choruje. Ale traktowana jest trochę jak zapchajdziura co też nie jest dobre dla dziecka.

    • rodzice_julki

      Julka rzadko choruje, dzięki temu może niekiedy chodzić na zajęcia które są jej potrzebne.