Biedronka Karolina

Julka tylko trzy dni chodziła do przedszkola, tym razem przerwa od zabaw z przedszkolnymi kolegami i koleżankami będzie troszeczkę dłuższa. Ale po kolei…
Jak już zapewne wiecie Julka w piątek była wraz z mamą u pediatry aby uzyskać zaświadczenie lekarskie na potrzeby usprawiedliwienia nieobecności w przedszkolu. Oczywiście Julka nie była potrzebna w przychodni, ale jak już przyszła to lekarka postanowiła ją zbadać. Na plecach zauważyła dwie krostki, ostrzegła nas że to może być ospa wietrzna. Należało ją obserwować i w razie spełnienia się podejrzeń mieliśmy przyjść w poniedziałek na wizytę. Gdy Julka wróciła do domu, tych krostek na plecach nie było dwie ale już cztery. I co tu robić. Pierwszą czynnością było odwołanie zajęć z integracji sensorycznej, mających się odbyć za niespełna dwie godziny. Zrobiliśmy to najszybciej jak mogliśmy. Później można było już ze spokojnym sercem iść do apteki i zakupić niezbędną w czasie ospy maść do smarowania oraz coś na wzmocnienie organizmu (w tym przypadku wyciągu z bzu czarnego w formie smacznego syropu).
Niestety smarowanie zmian chorobowych na skórze nie należy do najłatwiejszych – powiem krótko Julka chce bowiem aby smarować wyłącznie stopy i to jeszcze maścią wygrzewającą.
Smarowanie, smarowaniem ale trzeba jeszcze jakoś przekonać naszego dzielnego Julaka do tego aby się nie drapał. Pierwsze co nam przyszło do głowy to odszukanie w starych rzeczach niepotrzebnego największego „pajaca” czyli body z długimi rękawami oraz nogawkami. Oczywiście trzeba było obciąć stopy aby Julka mogła to ubrać, wyglądała w tym komicznie –body a la rybaczki. Niestety pomysł okazał się chybiony, Julka nie mogła w tym stroju ochronnym swobodnie się poruszać, trzeba było pomyśleć o czymś innym. Dopiero w niedzielę mama zakupiła body z długim rękawem rozmiar 110. Ojjj nie było łatwo to znaleźć ale po kilku godzinach łażenia po sklepach z artykułami dziecięcymi się udało. O ile w czasie dnia choroba Julki nie jest aż tak uciążliwa to w nocy sytuacja jest zupełnie inna. Wtedy Jula staje się innym człowiekiem, wysypka daje o sobie znać a dzielny cztero i pół latek nie wie jak sobie z tym poradzić. Przeniosła się oczywiście do sypialni rodziców, gdyż jak powszechnie wiadomo oglądanie telewizji łagodzi cierpienie. Jula zasypiała tylko na góra kilkanaście minut, by z płaczem budzić się i prosić umordowanych rodziców o przyniesienie picia, a to soku, a to wody mineralnej, a to w kubku a to w butelce czy kartonie. Trzeba ją też było zanosić do łazienki. Jednym słowem cała rodzina miała nieprzespane noce. W nocy z soboty na niedzielę nastąpiła kulminacja nocnej działalności Julki. O pierwszej w nocy zażyczyła sobie aby tatuś rozłożył łóżko w Jej gabinecie (Julka uważa, że nasze mieszkanie dzieli się gabinet Juli i sypialnię rodziców). Julka oczywiście położyła się w swoim łóżeczku i kolejną zachcianką było to aby tatuś czytał bajeczki na dobranoc. W poniedziałek Julka miała iść do lekarza. Ale jak wszyscy wiecie w tym dniu pogoda była strasznie brzydka, niemal przez cały dzień padał deszcz ze śniegiem. Zdrowemu nie chce się wychodzić z domu a co dopiero choremu. Wpadliśmy na genialne rozwiązanie – zadzwonimy do przychodni i dowiemy się co robić. Jak postanowiliśmy tak mama zrobiła. O dziwo odebrała bardzo miła pani, która po wysłuchaniu problemu, podpowiedziała co zrobić. Gdy pediatra będzie rozpoczynać przyjmowanie pacjentów, mieliśmy ponownie zadzwonić do bezpośrednio do lekarza. Tak też zrobiliśmy, efektem rozmowy telefonicznej była konieczność zmiany trasy powrotu taty z pracy tak aby mógł odebrać wystawioną receptę. Przepisane lekarstwo pomogło – Julka w nocy śpi troszeczkę lepiej.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego w tytule wpisie pojawiło się imię Karolina.
Wczoraj Julka stwierdziła że wcale nie ma na imię tak jak do tej pory sądziliśmy, albowiem na imię ma Karolina a nie jakaś Julka. I tak wszyscy mają się do Niej zwracać ;)

Podziel się