Alergia

Julka jak nie gadała to nie gadała. Ale jak już ruszyła z mową to zasób słów rośnie wykładniczo. Może nie do końca dokładnie wie co niektóre oznaczają, ale zazwyczaj używa słowa adekwatnie do sytuacji.
Zadziwia nas każdego dnia.
Wczoraj siedząc wygodnie na swoim zielonym foteliku żabie kilka razy sobie kichnęła. Lekko zmieszana zaistniałą sytuacją powiedziała: Chyba mam alergię. Na pytanie zaciekawionego taty na co jest uczulona, bez jakiegokolwiek owijania w bawełnę powiedziała że na oboje rodziców, na tatę i mamę. Co za wyrodna córka ;)
Oczywiście tatusiowi zrobiło się przykro, i Julka o tym pamiętała w czasie codziennych zakupów z mamą, którą poinformowała że trzeba kupić jedną rzecz dla taty. I szybko pobiegła na stoisko z warzywami. Oderwała ze stojaka foliowy woreczek i zapakowała pierwszy lepszy … pomidor.
Ale niestety nie ma nic za darmo, wieczorem zażyczyła sobie aby z tatą śpiewać piosenkę na powitanie. Julka oczywiście sama proponowała kogo będziemy widać. Dzisiaj tematem przewodnim były zwierzęta.
Zostały więc przywitane:
pszczoła,
osa,
dinozaur,
nietoperz,
zebra,
pająk,
gąsienica,
słoń,
gepard.

Podziel się