Innowacyjny urzędnik 2

Wierni czytelnicy Julki bloga wiedzą, że w lutym opisywałem działalność pewnego urzędnika pomocy społecznej w zakresie Specjalistycznych Usług Opiekuńczych. Kilka miesięcy temu miałem złudną nadzieję na pomyślny koniec podjętych działań.
Efekt tych prac jest, ale kto na tym zyskał? Na pewno nie dzieci niepełnosprawne które korzystają z tej formy wsparcia terapeutycznego. Dla przypomnienia wspomnę tylko, że przetarg na świadczenie SUO został ogłoszony 23 grudnia ubiegłego roku z bardzo krótkim terminem składania ofert, który mijał już 3 stycznia. Przetarg w mojej ocenie nie był zbyt skomplikowany, można więc było spodziewać się szybkiego rozstrzygnięcia. Nic bardziej mylnego. Zawiadomienie o wyborze najkorzystniejszej oferty, jest datowane na dzień 3 kwietnia. Ogłoszenie o udzieleniu zamówienia o numerze 113532 opublikowano 11 kwietnia 2012 r.
Z publicznie dostępnych informacji jednoznacznie wynika że otwarcie (dwóch) ofert nastąpiło 15 minut po ostatecznym terminie ich składania. Należy więc pojawiające się tu i ówdzie nieoficjalnie informacje o tym, że do przetargu nikt się nie zgłosił uznać za plotki mające zaszkodzić ciężko pracującym pracownikom opieki społecznej.
Gminni urzędnicy z mozołem przez 3 miesiące studiowali złożone dwie oferty. Przetarg wbrew temu co sądziłem musiał być bardzo skomplikowany. Cała Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia liczyła bowiem aż 26 stron oraz 7 jednostronicowych załączników które musieli złożyć oferenci. Weryfikujący oferty musieli więc wykonać tytaniczną robotę. Gdyby urzędnicy w tym tempie rozstrzygali przetargi na budowę autostrad liczące po kilkaset jeśli nie tysiące stron dokumentów to … Julka prawdopodobnie nie dożyłaby ich rozstrzygnięcia.
A tu jeszcze Zamawiający w dość istotny sposób ograniczył wachlarz kwalifikacji zawodowych niezbędnych do wykonywania zawodu oraz placówek w których można zaliczyć niezbędny staż. Zostali pominięci logopedzi, oraz staż odbyty w innym OPS nie zostałby zaliczony.
Pani Dyrektor, powinna wiedzieć iż zmiany do rozporządzenia Ministra Polityki Społecznej z dnia 22 września 2005 r. w sprawie specjalistycznych usług opiekuńczych (Dziennik Ustaw Nr 189 poz. 1598) zawarto w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 6 lipca 2006 r. (Dziennik Ustaw Nr 134 poz. 943). Warto czasem dokładnie sprawdzać aktualne przepisy, a nie przepisywać bezmyślnie to co już nie obowiązuje i to jeszcze z błędami.
Wygrała firma która nie ma żadnego doświadczenia w świadczeniu tego typu usług ale ma w nazwie magiczne słowo Consulting więc na pewno sobie poradzi z realizacją zadania, gdyż z założenia musi prężna i dynamiczna ;) Dotychczas realizowała między innymi projekty dofinansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, dla różnych Ośrodków Pomocy Społecznej, w tym tego kierowanego przez Panią Dyrektor. Powszechnie wiadomo, że największym wygranym w tego typu szkoleniach i kursach są … firmy je organizujące. Nie wiem jak to jeszcze możliwe że brukselscy urzędnicy nie zainteresowali się jeszcze tym marnotrawstwem unijnych pieniędzy.

Od wielu tygodni dochodzą do mnie informację o jakości świadczonych SUO. Postanowiłem to sprawdzić i zastosowałem małą prowokację. Podając się na rodzica niepełnosprawnej dziewczynki pocztą elektroniczną opisując krótko swoją dotychczasową sytuację poprosiłem Panią Dyrektor o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań.

Oto pytania, wraz z krótkim moim komentarzem:
1. Czy dysponujecie Państwo takimi zasobami ludzkimi aby zapewnić mojej córce dotychczasowy wymiar pracy z terapeutą, tj. minimum 18 godzin tygodniowo.
Największy przyznany Julce wymiar godzin to 15, ale warto pomarzyć, ale gdzieś w papierach poniewiera się dokument o zalecanych 25 ;)
2. Czy terapeuci podlegają bezpośrednio pod OPS czy też są zatrudnieni przez firmę outsourcingową?
To już wiedziałem wcześniej, ale warto potwierdzić u źródła ;)
3. Czy terapeuci posiadają certyfikaty potwierdzające przygotowanie do pracy z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu?
Dotychczasowe terapeutki pracujące z Julką mają bardzo duże doświadczenie w pracy z dziećmi autystycznymi, o czym wiemy z kilku niezależnych źródeł.
4. Czy są Państwo w stanie zapewnić niezmienność terapeuty przez okres min. 4 miesiące aby nie zakłócać realizacji wcześniej odpłatnie przygotowywanych indywidualnych programów terapeutycznych ?
Żadna z dotychczasowych terapeutek przydzielonych przez rzeszowski MOPS nie pracowała z Julką krócej niż rok.

A to udzielona odpowiedź. Która wiedząc jak ciężko Pani Dyrektor pracuje zupełnie mnie nie zaskoczyła.

Witam

Tak, GOPS w … świadczy specjalistyczne usługi opiekuńcze dla dzieci z zaburzeniami psychicznymi. Uslugi wykonywane są zgodnie z Rozporządzeniem w tym zakresie przez firmę wyłonioną w drodze przetargu.

Pozdrawiam


Dyrektor
GOPS …

A jak to wygląda na co dzień.

Przydzielanie przez ową firmę zewnętrzną terapeutki, dopiero na widok dziecka dowiadują się co je czeka i co mają robić. Niektóre wręcz przypuszczały, że będą pracować w charakterze opiekunki dla dziecka. A na czym polega prowadzona terapia – na zabawie z dzieckiem, spacerach i wizytach na placach zabaw. Terapeutki zmieniają się jak rękawiczki. W poniedziałek przychodzi pani Kasia, we wtorek pani Basia, a w piątek pani Gosia. Więc o żadnej profesjonalnie prowadzonej pracy z dzieckiem nie ma mowy.

Co pozostaje rodzicom. Głośno walczyć o dobro dziecka.

Rodzicu, należy dokładnie sprawdzać kwalifikacje przydzielanych terapeutek, jeśli ich nie spełnia odsyłać z powrotem. Następnie na piśmie opisać zaistniałą sytuację i dostarczyć to zapracowanym gminnym urzędnikom. Telefoniczne skargi nic nie dadzą, wzrośnie Wam tylko rachunek za telefon. Odsyłanej „terapeutce” nie podpisujcie karty pracy, bowiem to na ich podstawie firma zgarnia dla siebie kasę.
Gdy będziecie bierni, może się okazać, że za kilka miesięcy pracownicy GOPS-u będą twierdzić, że żadnych skarg ze strony rodziców nie było. Jeszcze Wykonawca dostanie znakomite referencje. Za rok w SIWZ może znaleźć się zapis aby oferenci udokumentowali doświadczenie w świadczeniu specjalistycznych usług opiekuńczych. I co wtedy? Aż strach się bać…

Zastanawiacie się zapewne dlaczego tak interesuję się tą sprawą. Odpowiedź jest bardzo prosta. Na szafie w naszej małżeńskiej sypialni leży kompletny projekt techniczny jednorodzinnego budynku mieszkalnego, a kilkaset metrów od budynku w którym mieści się GOPS znajduje się działka przeznaczona pod budową domku dla Julki. Niestety nasze plany muszą być odłożone, z uwagi na konieczność zapewnienia Julce kompleksowej terapii na możliwie najwyższym poziomie, a na to w gminie leżącej w najbliższej okolicy Rzeszowa gdzie od kilku lat pewien międzynarodowy koncern planuje rozpoczęcie dużej inwestycji nie można obecnie liczyć. Ku rozpaczy zdesperowanych rodziców dzieci niepełnosprawnych, prezydent Rzeszowa jakoś nie garnie się do wzięcia pod swoje skrzydła tej gminy, tylko nie wiedząc czemu planuje ekspansję w innych kierunkach.

Swoje doświadczenia ze specjalistycznymi usługami opiekuńczymi rozpoczynaliśmy gdy Julka miała niecałe 2 lata. Początkowo realizowała je w wymiarze 15 godzin w tygodniu. Aż boję się myśleć co by było gdyby zamiast rzeszowskich doświadczonych i systematycznie podnoszących swoje kwalifikacje terapeutek bylibyśmy skazani na coś co tylko z nazwy przypomina terapię. Nasz dzielny Tisio prawdopodobnie nie funkcjonowałby tak dobrze i jest wielce prawdopodobne że była by dzieckiem niemówiącym. Niestety niektóre dzieci są tej szansy pozbawione!!!

Śledząc cała tą sytuacje, jestem zdumiony faktem, że żadna z osób pracujących w budynku mieszczącym się w Rzeszowie przy ulicy Lisa-kuli 20 nie zaprosiła jeszcze Pani Dyrektor do siebie na „rozmowę” w nagrodę za wieloletnią ciężką pracę na trudnym odcinku jakim jest opieka społeczna na terenach wiejskich. Dla mniej zorientowanych – pod tym adresem mieści się prokuratura rejonowa.

 

Podziel się
  • http://www.pomagamyzosi.pl Tata Zosi

    Mój drogi… Dyrektorskie stołki OPS-ów to po prostu ciepłe posadki dla kuzynów i pociotków. Osób z „nadania” czy, jak się mówi: „z klucza partyjnego”, prokuratury nie zapraszają do siebie. Żyjesz w ym kraju wystarczająco długo, żeby przestać się dziwić takowym fenomenom ;)

    • rodzice_julki

      Z ciekawości sprawdziłem kilkanaście przetargów na SUO w innym miejscowościach. W większości trzeba udokumentować kilkuletnie doświadczenie (nawet i 5-letnie), a tutaj może przyjść „znajoma” firma i pokazać oświadczenie że posiada terapeutów. Takie oświadczenie to i ja mogę sobie napisać. Żal mi tylko tych dzieci, które są pozbawione terapii. A kilkoro z nich bardzo dobrze znam.

  • maria

    jestem terapeutką dzieci autystycznych ,staram się właśnie tą dziwną strukturę rozpracować , wysłałam info.do rzecznika praw dziecka ,a teraz do kancelarii premiera.Zobaczymy co to da. Moim zdaniem opiekę nad SUO powinien objąć wydział edukacji ,a nie opieka społeczna. pozdrawiam.