Majówka

Najdłuższy weekend współczesnej Europy zakończyliśmy nieco wcześniej i nieco inaczej niż sądziliśmy, ale po kolei…
Majówkę zaczęliśmy już w ostatnią sobotę kwietnia. W tym dniu rozpoczęliśmy tegoroczny sezon grillowy. Już od samego rana wszystkim napotkanym osobom Julka opowiadała iż jedzie z mamą i tatą na gila. Oczywiście o wszystkich planowanych atrakcjach tradycyjnie opowiedziała swojej logopedce, która nie zawsze wierzy w to wszystko co mówi nasz Tisio.
A co było na tym grillu? Same smakołyki – były pieczone kiełbaski, szaszłyki, marynowana karkówka. Do wyboru, do koloru.

Ale w niedzielę to dopiero były atrakcje – na ten dzień był zapowiedziany piknik. Jula nie wiedziała do końca co oznacza to słowo, ale ponieważ fajnie brzmi to musi być to coś ekstra.
Rano rozłożyliśmy na trawniku dwa niewielkie namioty, aby razem ze swoją młodszą kuzynką, mogły się nieźle bawić. Ale ten piknik jest strasznie wyczerpujący – i uczestniczki po obiedzie poszły szybko spać. Było to o tyle zaskakujące w przypadku Julki, gdyż Ona nie śpi w ciągu dnia.

Ponieważ tata jest złośliwy, zapisał ją na dwa dni do przedszkola. Oczywiście w tych dniach nie odbywały się normalne zajęcia, ale te kilka godzin nieobecności Juli w domu pozwoliły na dokończenie dawno planowanego remontu w domu.
We wtorek do dopiero były atrakcje dla małych (nie)grzecznych dziewczynek. Julka korzystając z chwili nieuwagi opiekunów postanowiła zabawić się w mechanika samochodowego. Efekt tych prac jest oczywiście do przewidzenia – mały mechanik nie wiele różnił się od murzynka Bambo.
Musiała być wykonana przymusowa kąpiel połączona z praniem całego ubrania. Ale co się odwlecze to nie uciecze – po południu dzielne maluchy urządziły sobie zawody w zjeździe w stylu dowolnym z pryzmy piasku na pupie ;)
A co było w czwartek? Oczywiście piknik połączony z grillem.

Ale żeby zrekompensować babci, swoje złe zachowanie pracowite wnuczki postanowiły podlewać kwiatki w doniczkach w całym ogródku. Małe ogrodniczki nie miały umiaru, i w niektórych doniczkach znalazło się tyle wody co po kilkudniowej ulewie. Musimy sprawdzić czy Julki ubezpieczenie obejmuje szkody ogrodnicze.

Niestety, to co wydawało się przedwczesnym wieczornym zmęczeniem materiału, okazało się czymś zupełnie innym. Już w nocy pojawiła się gorączka a to oznacza nieprzespaną noc. Majówkę kończymy więc przedwcześnie w łóżku z zapaleniem gardła. No ale jak jest majówka to muszą być ofiary.
Julka jest niepocieszona z jeszcze jednego powodu – wczoraj mamę użądliła pszczoła. Julka nie chciała być gorsza, ale ku wielkiej rozpaczy żadna pszczoła mimo licznych próśb nie chciała skorzystać z okazji.

Podziel się