(Prawie) mistrz kierownicy

Julka w sobotę miała nie lada atrakcję – samodzielnie prowadziła pojazd mechaniczny.  Pojazd może nie był zbyt szpanerski – mały ciągnik ogrodniczy, prędkość też nie wielka – ok. 2-3 km na godz. ale za to jaki uśmiech na twarzy ;) Każdemu opowiadała – Julka jechała traktorem sama. Oczywiście jazda odbywała się przy pełnej asekuracji, na prywatnym terenie z dala od przeszkód , ryzyko wypadku zostało ograniczone do minimum.

Niestety taka samodzielna jazda to spory wysiłek – autobusie w czasie powrotu do domu Julka zaliczyła klasycznego zgona. Siedziała sobie na siedzeniu, oglądała postępy w budowie obwodnicy Rzeszowa aż tu w pewnym momencie głowa zaczęła jej co chwilkę opadać, oczy stawały się coraz mniejsze.  Wszelkie  próby powstrzymania snu okazały się nieskuteczne – Julka zasnęła. Stanowiło to duży problem – mieliśmy zaplanowane jeszcze godzinne zajęcia. Po wyniesieniu z autobusu i postawieniu śpiocha na nogach, Julka zaczęła powolny marsz krokiem bardzo chwiejnym. Gdyby nie fakt iż ma niespełna 4 lata można by sądzić iż nadużyła napoju podlegającego podatkowi akcyzowemu. Kilkunastominutowy pobyt na świeżym powietrzu sprawił iż Julka mogła w pełni sprawna rozpocząć zajęcia.

Zaśnięcie Julki na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem zajęć jest kłopotliwe – ale lata praktyki pozwoliły na radzenie sobie w takich kryzysowych sytuacjach. Dobrym rozwiązaniem jest spacer po świeżym powietrzu, szczególnie w zimie – gwałtowna zmiana temperatury robi cuda. Gdy zaśnie w domu jedynym ratunkiem jest włączenie piosenki – Skaczą Domisie.

Podziel się