Mistrz kulinarny

Julka bardzo uwielbia naśladować inne osoby, czynności które wykonują, sposób zachowania. Bardzo lubi gotować. Pierwsze próby kulinarne wykonywała na swojej mini kuchni. Początkowo ograniczało się to do gotowania potraw w formie płynnej. Potrafiła ugotować pyszną zupę z niedopitej herbaty, kawałków chrupków kukurydzianych, czy połamanych paluszków. Początki były trudne ale robiła systematyczne postępy. Z biegiem czasu przyszedł czas na coś bardziej skomplikowanego. Zaczęła robić kotlety. Za mięso służyła silikonowa wkładka do butów – idealny produkt kurczako-piersio podobny. Oczywiście nie ograniczało się to tylko do samego smażenia. Każdy przecież wie iż wpierw takie surowe mięso trzeba rozbić. Julka o tym doskonale wiedziała, i jako tłuczka do mięsa używała młotka od przebijanki – jednej z pomocy dydaktycznych.
Mięso było rozbijane fachowo, najpierw z jednej następnie z drugiej strony i dopiero tak przygotowany półprodukt lądował na patelni. Niestety po przemeblowaniu pokoju zabrakło miejsca na mini kuchnię, została spakowana do pudełka i na szafie czeka na lepsze czasy.
Nie zahamowało to kulinarnej edukacji Julki, wręcz przeciwnie. Zaczęła pomagać mamie w kuchni. Początkowo tylko się przyglądała temu co robi domowy mistrz kuchni. Z biegiem czasu, mama pozwoliła wykonywać proste czynności. Młody kuchcik bardzo lubi smarować masą wafle, oczywiście później błyskawicznie znika on podczas degustacji. Wykorzystuje również możliwość pluskania rączek w wodzie w czasie mycia obranych ziemniaków.
Wczoraj pod czujnym okiem mamy kroiła składniki na sałatkę. Niestety nie zdecydowała się na późniejsze spożywanie swojego dzieła. Sałatka wyszła pyszna ;)

Oceńcie sami, ale  Gessler, Okrasa, Brodnicki to  przy Julce mały pikuś ;)

Podziel się