Rolnik teoretyk

Od kilku miesięcy Julka przejawia duże zainteresowanie książkami. Codziennie przed snem kilkanaście minut czytamy różnie bajki. Wcześniej było zupełnie inaczej – książka służyła Julce do stymulacji. Najważniejszy był dźwięk przewracanych kartek. Przeglądanie książek, czasopism polegało na szybkim wetowaniu stron, nie musiała nawet spoglądać na papier. Liczyła się faktura papieru,  o żadnym czytaniu nie było więc mowy.
Chcąc podtrzymać zainteresowanie Julki czytaniem, rozpoczęliśmy prenumeratę Wesołej Farmy.
Co kilka tygodni Julka dostaje dwie książeczki wraz z elementami przyszłej farmy. Książki ustawia się na półce, a plastikowe figurki lądują w „magicznej szafie”. A co to jest ta magiczna szafa?? Jest to szafa w której są trzymane pomoce dydaktyczne wykorzystywane w terapii odbywającej się w domu.
Początkowo była przeznaczona jedna szafka na buty, później dołożyliśmy drugą. Obecnie wykorzystywana jest specjalnie przerobiona szafa ubraniowa. Ale wróćmy do tematu.
Ponieważ książka z Wesołej farmy liczy raptem kilkanaście stron Julka zna je niemal na pamięć. Ulubionym tomem jest książka o Jaju. Budowę jajka, życie kur zna perfekcyjnie ;) Mogła by prowadzić wykłady na poziomie akademickim.
Ostatnio dostała książkę o pracach rolnych w różnych porach roku. Na jednej z kartek zauważyła obrazek przedstawiający górali wyjeżdżających z owcami na wypas. Julka stwierdziła wprost : Owce jadą na wycieczkę. I dalej rozwija temat – opowiada iż jadą samochodem, zaczyna liczyć ile jest tych owiec.
Póki co swoją rolniczą wiedzę musi rozwijać tylko teoretycznie. Ograniczając się tylko do karmienia wujka królików. Trzeba przyznać iż chyba jej się to spodobało, gdyż jeszcze po miesiącu od ostatniego takiego „incydentu” opowiada jak to karmiła króliki.
Obecnie jest „skazana” na mieszkanie w bloku. Jest to podyktowane w głównej mierze, dobrem Julki.
Do stowarzyszenia na terapię rzut beretem i to jeszcze mokrym. W awaryjnych sytuacjach możemy tam dotrzeć w ciągu pięciu minut. Niekiedy wykorzystują to terapeutki, i gdy w ostatniej chwili zostaje odwołana wizyta innego dziecka, dzwonią po Julkę. Ostatnio odbieraliśmy telefon gdy Julka była w wannie – ale i tak daliśmy radę ;)
Ważna jest też dostępność i jakość usług terapeutycznych w ramach SUO. Jeśli słyszy się iż w „prężnej” podrzeszowskiej gminie dzieci od 3 miesięcy nie mają terapii to nóż się w kieszeni otwiera!
Jest tym bardziej bulwersujące iż na ten cel gminy dostają pieniądze z budżetu państwa. Potrzeba tylko dobrej woli i zaradności gminnych urzędników.
Julce pozostają więc weekendowe wypady na wieś, na działkę.

Podziel się