Jasełka już za nami

Za nami kolejne przedszkolne wydarzenie – Dzień Babci i Dziadka połączony z przedstawieniem jasełkowym.
Planowaliśmy udział obu Julki babć, ale jedna z nich z powodu od dawna oczekiwanej zimy nie dojechała i w ostatniej chwili babcię musiał zastąpić dziadek ;)
Gdy dotarliśmy do przedszkola, zastaliśmy Julkę biegająca w negliżu – w białych rajtuzkach i koszulce. Była nieco zdziwiona gdy zobaczyła dziadka, wszak miał go nie być. Ale spokojnie – Jula zdążyła się przebrać w strój pastereczki. Większym problemem była nagła choroba Św. Józefa, tak więc Maryja z konieczności była singielką, ale to przecież XXI wiek i nie takie rzeczy ludzie widzieli.
W czasie przedstawienia dzieci występowały najlepiej jak tylko mogły, nieco rozpraszał je widok dużej publiczności. Na wcześniejszym przedstawieniu było nieco mniej publiczności. Oczywiście najlepiej dzieciakom wychodziło śpiewanie kolęd i piosenek. Gdy któryś z małych aktorów zapomniał swojej kwestii, to terapeutki suflerki pomagały. Julka mogła wykazać się swoim „talentem” tanecznym- były również tance w parach.
Po zakończonym występie dzieci, dostały wcześniej przygotowane laurki które wręczyły swoim babciom i dziadkom. Maluchy mogły w końcu przytulić się do członków swoich rodzin, no i oczywiście mogły troszkę porozrabiać.
Przygotowanie przedstawienia wymagało wielu godzin prób i przygotowań, terapeutki musiały włożyć sporo energii aby poskromić małych aktorów i „zmusić’ ich do pracy. Nie wiadomo tylko kto odpowiadał za reżyserię, czyżby to była praca zbiorowa, a może reżyser bał się ujawnić z obawy o wygwizdanie przez widownię? ;)
W sali w której na co dzień ćwiczą „młodszaki” na seniorów rodów czekał przygotowany mały poczęstunek. A w pośpiesznie, specjalnie przygotowanej scenerii każdy chętny mógł sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie z małym aktorem. Należało się tylko pośpieszyć , gdyż maluchy tylko czekały aby uwolnić się ze swoich strojów. Julka jako „krakowska” pastereczka musiała sobie zrobić zdjęcie ze ”swoim” góralem.
Była także okazja aby chwilę porozmawiać z terapeutą. Dla części gości była to pierwsza wizyta w przedszkolu.
Dobrym pomysłem było zorganizowanie imprezy o takiej godzinie aby jej koniec zbiegł się z godziną o której kończą się zajęcia w przedszkolu.
Gdyby rozpoczęło się wcześniej, obawiam się że te rozemocjonowane maluchy chciały później ćwiczyć .
No ale wszystko się dobrze skończyło…. W końcu dotarła druga babcia, i Julka już w domu ale nie w przedszkolu mogła wręczyć laurkę.

Zdjęcia z imprezy można tradycyjnie oglądać w galerii.

Podziel się