Julkowe lęki

Julka boi się różnych rzeczy oraz sytuacji. Niekiedy samoistnie to zanika by za chwilę pojawiło się coś nowego.
Gdy miała roczek, w czasie pierwszego „świadomego” lata uwielbiała się huśtać na huśtawce, siedząc w niej była radosna i wesoła. Ale już rok później z niewiadomych przyczyn już nie wsiadła na huśtawkę. Jedyną huśtawką z które może korzystać jest taka ogrodowa, na której najchętniej siedzi z babcią. Na integracji sensorycznej przez kilka pierwszych zajęć, stosując różne podstępy i fortele pozwalała się pani pohuśtać. Ale ostatnio zrobiła się bardziej uważna i już nawet nie zbliża się go tej „piekielnej machiny”.
Boi się również wszelkich futerkowych zwierząt domowych. Zajęcia z dogoterapii pozwoliły przełamać strach. Ale na wakacjach była przerwa i ku naszej rozpaczy ponownie boi się zwierząt. Musimy zaczynać więc wszystko od początku. Najbardziej zastanawiające jest to iż niekiedy zapomina że się boi. Gdy jesteśmy u babci na widok mieszkającej tam goldenki – Zuzi płacze, omija ją szerokim łukiem. Bywają chwile gdy bez żadnego problemu koło niej przechodzi, idzie z nią na spacer, siedzą lub leżą obok siebie, by znowu na jej widok płakać.
Na wiosnę panicznie bała się owadów latających, dochodziło do takich sytuacji gdy z powodu much w pomieszczeniu nie ćwiczyła na zajęciach. Ale na szczęście jak niespodziewanie się to pojawiło tak też zanikło. Później była już taka dzielna iż na widok każdego owada mówiła mucha osa pscola.
W przedszkolu panie zauważyły iż boi się wchodzić do kuchni. Rozpoczęły więc żmudne śledztwo niemal jak słynna Panna Marple czy też Herkules Poirot. Po wnikliwej analizie ustalono iż przyczyną kuchennych lęków Julki jest – straszliwa kuchenka mikrofalowa. Ponieważ nie posiadamy w domu takiego urządzenia, musimy je dopiero przywieźć od babci. I będziemy oswajać dzielnego przedszkolaka z mikrofalówką. Wczoraj zrobiliśmy pierwszy krok – po zajęciach pojechaliśmy do Media Markt’u pooglądać takie urządzenia. Mama bardzo się zachwycała mikrofalówkami, niemal tak jakby oglądała biżuterię u jubilera kosztującą półroczną wypłatę. Julka stała z boku przerażona, myśląc co to jej rodzice chcą sprowadzić do domu.

Podziel się