Wesele

Julka mimo iż jest autystykiem, „musi” brać udział w ważnych wydarzeniach rodzinnych. Ze względu na swoją chorobę, odbywa się to z uwzględnieniem wszelkich ograniczeń z tego wynikających. Takim dużym wydarzeniem rodzinnym było sobotnie wesele. Wcześniej była już na jednym weselu ale było to wydarzenie bardzo kameralne, a w sobotę była jednym z ponad setki z gości.  Od kilku dni mówiliśmy Julce, gdzie jedziemy, co będziemy robić.  Wyjechaliśmy już w piątek popołudniu ulubionym środkiem lokomocji – pociągiem. Już w wieczorem mogła się pobawić ze swoimi o kilka lat ciotkami. Była to jej druga wizyta u ciotek, wcześniej była tam rok temu i w przeciwieństwie do pierwszego pobytu tam, obecnie czuła się niemalże jak u siebie. Bardzo obawialiśmy się o jej spanie, gdyż w pośpiechu zapomnieliśmy zapakować jej przytulanki. Poszła spać blisko dwie godziny później i może to było powodem iż z zaśnięciem nie miała większego problemu. Mocno przytuliła wypożyczonego miśka i smacznie przespała całą noc. Sobotnie przedpołudnie spędziła na przydomowym placu zabaw. A popołudniu wystrojona udała się za zapowiadaną imprezę. Bardzo obawialiśmy się uroczystości kościelnej – Julka szybko się nudzi i głośno sygnalizuje niezadowolenie.  Początek mszy spędziła zadziwiająco spokojnie. W połowie mszy usnęła. Co jej się nigdy wcześniej nie zdarzało. Wręcz przeciwnie  – w czasie poprzednich pobytów w kościele z każdą minutą stawała się bardziej zdenerwowana i pobudzona. W sobotę musiała być budzona aby móc zobaczyć jak młoda para wychodzi z kościoła. Największe obawy wywoływała w nas to jak Julka poradzi sobie w tłumie gości. Wcześniejsze większe uroczystości rodzinne spędzaliśmy głownie na spacerach i tylko kilkunasto (maksymalnie pół godzinne) chwile spędzaliśmy wśród gości. Ale i w tej nowej sytuacji Julka bardzo dzielnie pokonała swoje lęki. Obiad niemalże samodzielnie zjedzony przez Julę to niesamowita radość dla rodziców. Oczywiście była jej ulubiona potrawa – rosół, ale i zjadła także duży kawałek mięsa. Surówek nie dawaliśmy jej, by nie zakłócić procesu nauki jedzenia w przedszkolu. Nieodłącznym elementem każdego wesela jest muzyka i tańce. Julka lubi tańczyć, jeśli z tańczy z drugą osobą to jej taniec polega na kiwaniu się  – z jednej na drugą wyprostowaną nogę, niemalże jak wahadło. Ma też swojego ulubionego partnera – tatę, nawet z mamą nie chce zbyt długo tańczyć. Gdy jest trzymana za ręce przez znane sobie osoby potrafi przełamać swój strach i tańczyć w kółku. Wiadomo, iż orkiestra nie gra cały czas, są różne przerwy. Tylko jak to wytłumaczyć autystycznej trzylatce? Ona chce tańczyć a panowie nie grają!!  W czasie przerw od tańców było trochę płaczu i buntu, ale Julka jest jeszcze w tym wieku iż takie zachowanie nie wzbudza większej sensacji. Szybko zrozumiała iż muszą być przerwy, a jak już jest ta nieszczęsna przerwa to później na pewno będzie mogła tańczyć przy muzyce. Ku wielkiemu zdumieniu wszystkich Julka zmęczona potrafiła usnąć wieczorem i smacznie przespać kilka godzina na prowizorycznym łóżku zrobionym z koców i poduszki. Była to jedyna chwila gdy rodzice mogli razem pobawić się na weselu. Gdy tylko było widać pierwsze oznaki iż zaczyna się przebudzać, zakończyliśmy pobyt na imprezie, by mogła spokojnie spędzić noc w ciszy i wygodnym łóżku. Tak szalała na weselu iż następnego dnia wstała godzinę później! Mimo iż impreza była dwudniowa, byliśmy tylko pierwszego dnia. Uznaliśmy iż Julki nie można przemęczać i wywoływać większego chaosu w jej życiu. Niedzielny poranek spędziła jeszcze u ciotek i w południe udaliśmy się w drogę powrotną. Po tym jednym dniu była wystarczająco zmęczona, do tego stopnia iż niemalże całą podróż pociągiem przespała. Tak więc mogła spokojnie spędzić niedzielne popołudnie u siebie w mieszkaniu, by wypoczęta rozpocząć kolejny tydzień edukacji przedszkolnej.

Podziel się