Śpioch

Od kilku tygodni Julka śpi w swoim nowym pokoju, może nie do końca urządzonym ale już własnym. Chętnie zasypia przytulona do misiów, w nocy też ładnie śpi. Tylko czasem zsunie się z łóżka, gdyż śpi niespokojnie i łóżko wydaje się za małe ;)
Wczoraj przez przypadek uśpiłem ją w towarzystwie innych niż przez ostatnie dni, misiów. Tradycyjnie, mocno przytulona do pluszowych przyjaciół wysłuchała bajki. Nic nie zapowiadało późniejszych kłopotów. W nocy budziła się z płaczem. Postępowałem zgodnie z „procedurą” – ułożyłem ją tak by mocno objęła misie, odczekałem kilka minut i wyszedłem z pokoju. Ale po 10 minutach ponownie było słychać płacz – znowu powtórzyłem cały rytuał, byliśmy też sikać, Julka napiła się wody. Wydawało się wszystko w porządku. Ale po kilku minutach sytuacja się powtórzyła. Zdesperowany, po omacku, tak by nie świecić światła, musiałem rozpocząć poszukiwania Jej ulubionych misiów. Gdy tylko zobaczyła pierwszego, głośno i radośnie zawołała – Spioch! – tak bowiem nazwaliśmy tego misia. Była szczęśliwa. Nie czekałem nawet czekać aż mocno przytulona do pluszaków, zamknie oczy.
Gdy jeszcze płakała, na moje pytania czy chce siku, kupkę słyszałem stanowcze NIE!, ale gdy zapytałem czy jutro pójdzie do przedszkola – usłyszałem ciche TAK ;)
Jeśli ktoś w nocy nie śpi, to rano nie ma ochoty na wstawanie z łóżka. Podobnie jest z Julką. Dziś nie miała ochoty na wychodzenie spod kołderki. Na pytanie, czy pójdzie do przedszkola, powiedziała o zgrozo NIE!
Ale wystarczyło wspomnieć iż w przedszkolu będzie pewien mężczyzna, wtedy diametralnie zmieniła zdanie. Szybko wstała, wymieniła imiona prawie wszystkich dzieci które tam chodzą. I powtórne pytanie czy pójdzie do przedszkola, powiedziała: „szkole – tak”.

Podziel się