Totalny szok

W ostatnim czasie bardzo duży nacisk położyliśmy na zajęcia logopedyczne, Julka chodzi do nowej logopedki – Pani Gosi. Od kilku miesięcy obserwujemy gwałtowny rozrój mowy. Potrafi już nazywać prawie wszystkie części ciała, większość cyfr oraz niektóre spółgłoski, samogłoski już umie. Pojawiają się pierwsze zdania, są one jeszcze mało gramatyczne ale jak ktoś dłużej przebywa z Julką i zna jej specyficzny język, bez trudu Ją zrozumie. Ale to co przeżyłem w niedzielę to był szok, tego się nie spodziewałem. Jula trochę rozrabiała, zachowywała się jak dziecko które niedawno skończyło etap niemowlaka. Na moje pytanie: Julka, ile masz lat?. Odpowiedziała ze stoickim spokojem: Trzy, i jeszcze coś pokazywała na palcach. Minę miała taką, jakby chciała powiedzieć- Tato! To ty nie wiesz ile mam lat?
Ostatnie dni to dla Julki okres częstych wycieczek, byliśmy oglądać pociągi w ramach Dnia Techniki Kolejowej. Największą radość sprawił jej przejazd ręczną drezyną. Mimo nie najlepszej aury oglądała zwierzęta hodowlane na wystawie w PODR w Boguchwale. Uczestniczyła również w procesji z okazji Bożego Ciała, właśnie z tą uroczystością były związane największe obawy. Julka nie potrafi wytrzymać dłużej niż kilka minut w kościele. Ale dzielnie zniosła całą mszę na rekach taty na placu kościelnym. Tylko połowę procesji przebyła na swoich nóżkach, resztę oczywiście na rękach taty. Kwiaty w przeciwieństwie do innych dziewczynek które rzucały kwiaty w sposób bardzo dowolny, Julka wręcz układała je na jezdni. Oczywiście po procesji była bardzo zmęczona … ale do chwili gdy została wyciągnięta zjeżdżalnia na ogrodzie u dziadków. Wtedy ożyła, zjeżdżała na plecach na brzuchu.
Tak to już z Julką jest- gdy zapomina o tym jak jest zmęczona, jak ją bolą nogi, to będzie biegać, rozrabiać.

Podziel się